Ostatnie wpisy
Zakładki:
Dla myślących.
Dla poszukujących.
Moi znajomi
Religia chrześcijańska.
|
piątek, 11 listopada 2011
WYBIEG DO TYŁU
myślę o czasie minionym, o chwilach schwyconych rozmyte kolory, zamazane twarze zastygły ufaj, lecz patrz, komu zaufać można a jednak myślę, o tamtych minionym dziękować czy żałować, nie wiem
poniedziałek, 19 września 2011
SAMOTNOŚĆ W MIEŚCIE
jestem sam
środa, 31 sierpnia 2011
Gdy nie wiesz, którędy, zacznij z innej strony
sobota, 16 lipca 2011
Ktoś inny
Spojrzenia spotkały się całkiem przypadkowo: wracałem do domu, zmierzałaś tą samą drogą. Opuściłaś głowę z dyskretnym uśmiechem, szedłem krokiem wolnym, ze spiesznym oddechem. Dźwięki nie polecą, gdy gardło ściśnięte, skryją za zębami, wstrzymają przejęte, nabiorą wartości, dojrzeją do chwili, gdy o szept chociażby będziemy prosili. Szeptem dotknę powietrze, namiętnością rozpalę, kroplami słodyczy dopełnię rozkoszy czarę. Rozpalone usta przyjemnym smakiem uraczysz, nieuchronność przyszłych zdarzeń z ochotą doświadczysz. Pożądamy, ale ukrywamy ten stan, uciekamy od pragnienia, by nie zadać ran. Jedno słowo, jeden gest, może stać się ciosem, ciężkim jarzmem, trudnym do przyjęcia losem. Mimo wszystko szukamy siebie nawzajem, by ten stan odnaleźć, który zowią rajem - tam nie występują: smutek, grzech, ból, cierpienie, strach, tam życie idealne to nie marzenie - to fakt.
poniedziałek, 03 stycznia 2011
* * *
wodę życia piłem z kubka z gliny czerwonej jak krew pierwsza ludzka istota poruszona tchnieniem zaczęła rzeczy nazywać innym niż swoje imieniem wodę życia piłem z kubka zobaczyłem dno, pragnienie nie ustało dlatego szukam, gubię, nawracam idąc pod prąd oczekuję, że dotrę do źródła skąd bierze początek strumień świadomości na początku było słowo przez nie stał się człowiek nadużywać zaczął słów pomieszały się języki zatarły się znaczenia czy przetrwało to, co pierwotne? wiara, nadzieja, miłość dobro, prawda i piękno istnieją nieokreślone gdzieś na dnie naszych spraw codziennych daj mi punkt podparcia a podniosę siebie, i innych na duchu, na ciele, na umyśle daj mi klucz do bramy prowadzącej do ogrodu poznania dobra i zła w którym nie ma cierpienia a czas płynie własnym nurtem gdzie tysiąc lat jest jak wczorajszy dzień, który minął w moim świecie czas biegnie po ludzku czasem się potyka nieuniknione następstwo - przeszłość, przyszłość teraźniejszość mija zanim ją pomyślę bezwzględnie się sprzeciwiam względnym formom orzeczenia ale jestem tylko kruchym istnieniem jak trawa, co rośnie rankiem kwitnie zielona wieczorem więdnie i usycha nieuniknione następstwo myślę i kojarzę - miejsca, słowa, osoby wszystko się układa bez mojego udziału Niewidzialna Ręka porządkuje czas i przestrzeń Niewidzialne Oko patrzy i czuwa nad nami Niewidzialne Usta kształtują nowy świat nowy wspaniały świat może być a może tylko o nim marzymy szamani czarują rzeczywistość kapłani odprawiają modły wróżki przepowiadają przyszłość eremita żyje w samotności mnich wzrasta w doskonałości czucie i wiara wciąż silnie mówią nawet do tych, którym nie brakuje wiedzy, doświadczenia i mądrości homo sapiens, homo religiosus
sobota, 05 czerwca 2010
Tuwim liryczny komediant
Julian TuwimWiersz, w którym autor grzecznie, ale stanowczo uprasza liczne zastępy bliźnich, aby go w dupę pocałowali Absztyfikanci Grubej Berty I katowickie węglokopy, I borysławskie naftowierty, I lodzermensche, bycze chłopy. Warszawskie bubki, żygolaki Z szajką wytwornych pind na kupę, Rębajły, franty, zabijaki, Całujcie mnie wszyscy w dupę. Izraeliccy doktorkowie, Widnia, żydowskiej Mekki, flance, Co w Bochni, Stryju i Krakowie Szerzycie kulturalną francę! Którzy chlipiecie z "Naje Fraje" Swą intelektualną zupę, Mądrale, oczytane faje, Całujcie mnie wszyscy w dupę. Item aryjskie rzeczoznawce, Wypierdy germańskiego ducha (Gdy swoją krew i waszą sprawdzę, Wierzcie mi, jedna będzie jucha), Karne pętaki i szturmowcy, Zuchy z Makabi czy z Owupe, I rekordziści, i sportowcy, Całujcie mnie wszyscy w dupę. Socjały nudne i ponure, Pedeki, neokatoliki, Podskakiwacze pod kulturę, Czciciele radia i fizyki, Uczone małpy, ścisłowiedy, Co oglądacie świat przez lupę I wszystko wiecie: co, jak, kiedy, Całujcie mnie wszyscy w dupę. Item ów belfer szkoły żeńskiej, Co dużo chciałby, a nie może, Item profesor Cy... wileński (Pan wie już za co, profesorze!) I ty za młodu nie dorżnięta Megiero, co masz taki tupet, Że szczujesz na mnie swe szczenięta; Całujcie mnie wszyscy w dupę. Item Syjontki palestyńskie, Haluce, co lejecie tkliwie Starozakonne łzy kretyńskie, Że "szumią jodły w Tel-Avivie", I wszechsłowiańscy marzyciele, Zebrani w malowniczą trupę Z byle mistycznym kpem na czele, Całujcie mnie wszyscy w dupę. I ty fortuny skurwysynu, Gówniarzu uperfumowany, Co splendor oraz spleen Londynu Nosisz na gębie zakazanej, I ty, co mieszkasz dziś w pałacu, A srać chodziłeś pod chałupę, Ty, wypasiony na Ikacu, Całujcie mnie wszyscy w dupę. Item ględziarze i bajdury, Ciągnący z nieba grubą rentę, O, łapiduchy z Jasnej Góry, Z Góry Kalwarii parchy święte, I ty, księżuniu, co kutasa Zawiązanego masz na supeł, Żeby ci czasem nie pohasał, Całujcie mnie wszyscy w dupę. I wy, o których zapomniałem, Lub pominąłem was przez litość, Albo dlatego, że się bałem, Albo, że taka was obfitość, I ty, cenzorze, co za wiersz ten Zapewne skarzesz mnie na ciupę, Iżem się stał świntuchów hersztem, Całujcie mnie wszyscy w dupę! ...
czwartek, 13 maja 2010
Niedorosły
to co było oprawiłem w muzykę dziwnie pasuje przez moment miałem nadzieję ale nie ma mowy o powrocie wszystko płynie wszystko się zmienia i my się zmieniamy posiadam własny styl i upodobania to mi pasuje nie wszyscy się zgadzają wielu po swojemu rozumie co to znaczy dorosnąć? ta choroba dopada za wcześnie kto zostanie dzieckiem ten zobaczy więcej macham do ludzi zza okna autobusu ścigam się z samochodami na sankach zjeżdżam na szczupaka kulkami celuję w najładniejsze dziewczyny strącam sople zwisające z dachów butami wylewam wodę z kałuż zbieram ślimaki za blokiem buduję domki z patyków i mchu gałęzie łamią się pod moim ciężarem próbuję zrobić pełen obrót na huśtawce skaczę w dal bez trzymanki wchodzę na drabinki wiszę do góry nogami na trzepaku robię babki z piasku żuję gumę turbo oranżadę w proszku łykam na raz zbieram naklejki z wafli kukuruku rozbijam kamienie i patrzę jak błyszczą chowam się w krzakach i krzyczę do ludzi wołam o piłkę do mamy w oknie gram w kwadraty na podwórku włączam alarmy na parkingu i uciekam naśladuję Salvadora kredą na asfalcie liczę do dziesięciu w chowanego dzwonię domofonem i pytam o pralkę o to kiedy wróciła zatrzymuję windę w połowie piętra wybieram numery na chybił trafił i przez telefon próbuję sprzedać strusia w sobotę oglądam disneja fascynują mnie Cudowne lata rzucam balonami z wodą w dyngusa czekam na mikołaja w Wigilię za bardzo ufam nieznajomym biorę od nich cukierki kim jesteś kim jesteś dla mnie dlaczego mówisz dlaczego mówisz do mnie udany dialog czasem tylko bzdury lecą słowa szumi wiatr co nas łączy co nas dzieli jedność w różnorodności uzupełniamy własne braki nie ma dziur i niedoskonałości bo wszystko mamy wspólne co mogę zrobić jak mogę pomóc co mogę zrobić dla Ciebie tyle miłości we krwi niesiesz każdego dnia płynie dla innych płynie do innych nie mam plastra zresztą niepotrzebny nie zatrzymasz nic dla siebie ten typ tak ma bezinteresownie czy to ma jakiś sens czy ktoś tak umie poświęcenie czy ktoś to zna czy ktoś to rozumie wariatów się izoluje a nie stawia za wzór szkoda trochę szaleństwa jeszcze nikomu nie zaszkodziło
piątek, 30 kwietnia 2010
Psalm 23
The Lord is my shepherd, I have all I need. She makes me lie down in green meadows, beside the still waters she will lead. She restores my soul, she rights my wrongs, She leads me in a path of good things and fills my heart with songs. Even though I walk through a dark and weary land, there is no other that can shake me. She has said she won’t forsake me. I'm in her hand. She sets a table before me in the presence of my foes. She anoints my head with oil and my cup overflows. Surely, surely, goodness and kindness will follow me all the days of my life, and I will dwell in her house forever, forever and ever. Glory be to our Mother and Daughter and to the Holy of Holies. As it was in the beginning, is now and ever shall be, world without end. Amen. Do celu
Otwarty umysł, otwarte powieki, Dłonie ściśnięte, zwarte ramiona, Zbliżeni do siebie szukamy opieki. Przymknięta brama, przymknięte okna, Głosy ściszone, ostrożne kroki, Zlęknieni idziemy - droga wolna. Tajemne przejścia, niepewne drogi, Zatarte ślady, nie ma powrotu, Stąpamy po niepewnym gruncie. Języki giętkie, usta rozwarte, Labirynt pojęć, słowa wytarte, Toczymy walkę o to, co własne. Moja prawda, twoja racja, Ich poglądy, jedna nacja, Wolny wybór, demokracja. Cień nadziei, błysk w tunelu, Ochoczy duchem, słabi na ciele, Zmierzamy wytrwale do celu. Pokój w głowach, siła w nogach, Wiara w sercach, miłość do braci, W człowieku wielbimy... Boga.
poniedziałek, 26 kwietnia 2010
Bariera
coś jest nie tak między tobą a mną między nami beton głową muru nie przebijesz uparcie jednak myślę wniosków żadnych absolutne zero Absolut to wszystko wszystko czyli nic to właśnie ta pustka o której pisał trapista w niej woła Bóg Bóg woła wola Boga? czy wolę ciebie? sam nie wiem niezdecydowany tkwię w martwym punkcie to tak jakbym nie żył krok w przód skok w bok cofam się robię uniki a i tak stoję w miejscu czekam na znak może to pycha ale wierzę i mam nadzieję prędzej lub później się pojawi objawi swoją miłość lub pośle swego strzelca aby mnie pokochał | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||